Toskania marzyła nam się od dawien dawna. Długo zastanawialiśmy się nad terminem wyjazdu. Toskania zawsze kojarzyła nam się z pięknymi wypalonymi słońcem widokami, żółtą wysuszoną trawą…upalnymi dniami. Jednak z uwagi na nasz gorący sezon ślubny postanowiliśmy zobaczyć Toskanię wiosną….Nasz wyjazd zaplanowaliśmy więc na długi weekend majowy.
Bardzo ważną kwestią było zorganizowanie dużego auta dla naszej pięcioosobowej rodzinki. Wszakże 1400 km z trójką małych dzieci (w tym jednym niemowlakiem) jest nie lada wyczynem. Wygodnie więc musiało być nam wszystkim…
Przed wyjazdem analizowaliśmy historię pogody w Toskanii z poprzednich lat. I mimo, że mieliśmy wielką nadzieję, że wrócimy choć troszkę opaleni, to jednak świadomi byliśmy tego, że wiosna w Toskanii bywa zróżnicowana. Przygotowaliśmy się więc na ewentualne deszcze, burze no i oczywiście gorące dni.
Pierwsze pięć dni w tym cudownym rejonie Włoch spędziliśmy w okolicach Asciano – gdzie spaliśmy w starej, przepięknie położonej agroturystyce Borgo Ceccanella…Dojeżdżaliśmy na miejsce przy zachodzie Słońca…widoki były nie do opisania. I jeśli ktoś nie wierzy, że w Toskanii można zostawić swoje serce, to my jesteśmy przykładem tego, że w tym przepięknym rejonie Włoch można się zakochać od pierwszego wejrzenia:) Tym bardziej ślub w Toskanii jest chyba marzeniem niejednej Pary Młodej. Podczas naszego pobytu widzieliśmy wielokrotnie przepiękne włoskie Pary Młode mające swoje sesje narzeczeńskie w Perugii oraz w Sienie.
Nasz apartament zachwycił nas wszystkich. Nawet nasi chłopcy mieli miejsce, by pograć w piłkę, a ja możliwość by w spokoju powozić naszego najmłodszego w wózku podziwiając jednocześnie urokliwe ukształtowanie terenu, wysokie Cyprysy rosnące wzdłuż każdej drogi, niesamowitą zieleń pagórków, zachody Słońca i mogąc czuć unoszący się wszędzie zapach kwitnących kwiatów…

Tak jak każda nasza wyprawa – również i ta – miała charakter dość intensywny. Nie było dnia, żebyśmy nie zwiedzali okolicznych miejscowości, próbowali Toskańskich przysmaków, focacci, pizzy, zupy Pappa al pomodoro i innych…Po prostu każdy dzień wykorzystywaliśmy na 100% swoich możliwości.
W pierwszych dniach zwiedziliśmy Sienę, gdzie dwa razy w ciągu roku na Piazza del Campo odbywają się wyścigi konne. Warto również było zobaczyć przepiękną Katedrę i przejść się zatłoczonymi wąskimi uliczkami Sieny. Wiedząc, że będzie dość tłoczno naszego najmłodszego synka nosiłam w chuście, tak by było wszystkim wygodnie i bezpiecznie.
Średniowieczny Manhattan bo tak nazwano potocznie San Gimignano zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Już podjeżdzając pod to miasteczko zatrzymywaliśmy się co chwila by zrobić kilka fotek. Te wysokie wieże nad miastem bardzo pzrykuwały naszą i naszych dzieci uwagę. Postanowiliśmy więc pod miasteczkiem usiąść i zrobić sobie mały piknik.
Pogoda w pierwszych dniach nas rozpieszczała – było słonecznie i cieplutko. Byliśmy przeszczęśliwi.
Niedaleko Asciano znajduje się region Chianti słynący z uprawy winorośli, rozległych winnic porastających tamtejsze wzgórza oraz produkcji wina chianti. Mimo, iż niesamowicie kręte drogi prowadziły w ten rejon Toskanii skusiliśmy się by zajechać do jednej z tamtejszych małych miejscowości: Catheriny in Chianti. Matko, ten smak świeżych owoców, win, bruschetty z pomidorami zapamiętamy do końca życia, a nasz 8 miesięczny synek – pomimo początkowych planów mamusi, by gluten otrzymać po ukończeniu 1 roku życia – spróbował tutejszych mącznych przysmaków toskańskich.
W Perugii zachwyciło nas jej podziemie – miasto zbudowane na mieście, natomiast Asyż – miasto św. Franciszka i św. Klary – swoim przepięknym położeniem i cudownymi wąskimi uliczkami.
W drugiej części naszego wyjazdu zmieniliśmy naszą bazę wypadową i przenieśliśmy się na zachodnie wybrzeże Wloch. Cudowne, cudowne i jeszcze raz cudowne Cinque Terre – tam chcieliśmy być koniecznie. I mimo, że pogoda nam akurat wówczas nie dopisywała – obrazy tych przepięknych pięciu miasteczek pozostaną nam w pamięci na długo. Nie dziwił nas tu zupełnie widok pięknych Wloszech i przystojnych Włochów pozujących do sesji narzeczeńskich oraz świeżo upieczone włoskie Pary Młode podczas sesji zdjęciowej ślubnej.

Ślub we Włoszech jest bardzo popularny wśród par zagranicznych, co potwierdziła nam konsultantka ślubna pracująca w Rzymie Brenda Babcock. Nie dziwi nas ten fakt, bo piękno Toskańskiej przyrody oraz klimat tego rejonu jest niepowtarzalny.
Mamy nadzieję, że wrócimy tu niedługo…

Riomaggiore.cyprusypepa studiopepasienawłochytoskania5 ziemmiasteczko–włoskiewłoski kotsesja narzeczeńskasiena witasiena ślubfilm ślubny we włoszechlub we włoszechasyż w kamerzewokół san gimignanowiosnaklimat włoskiwloskie wybrzeże