W zasadzie sezon ślubny pepa studio 2017 dobiega końca…pozostały jeszcze tylko 3 śluby. To był niesamowity rok, bardzo pracowity dla nas, wiele rzeczy się wydarzyło. Mieliśmy to niezwykłe szczęście realizować teledyski ślubne w przepięknych miejscach z niesamowitymi ludźmi. Współpracowaliśmy między innymi z Gosią Nawracaj (Ślub w Jurcie), dzięki której poznaliśmy Justynę i Tomka, odwiedziliśmy kilka razy nasz ukochany Kraków dzięki Kasi Michalskiej. Poznaliśmy międzynarodowe Pary Młode, kręciliśmy filmy na ślubach francusko-kanadyjskich, amerykańsko-hiszpańsko-polskich. To były niesamowite momenty, kiedy mogliśmy patrzeć na połączenie tak wielu różnych kultur podczas jednego ślubu. Oprócz naszych zleceń udało nam się zrobić – według nas – duży krok w polepszeniu jakości naszych filmów. Postawiliśmy na szkolenia zagraniczne. Kształciliśmy się u najlepszych amerykańskich twórców branży ślubnej. I wiemy dziś, że były to najlepiej wydane pieniądze w tym roku…Rozwój, rozwój i jeszcze raz rozwój to chyba nasze motto tegoroczne:) A co za tym idzie, ciężka, wytężona praca. Tak…nie będziemy zaprzeczać, jesteśmy zmęczeni tym sezonem, bo wiele rzeczy pozafilmowych rownież się w tym roku wydarzyło…i tych radosnych i tych bardzo dla nas ciężkich…Jednak za wszystko jesteśmy wdzięczni Opatrzności, kimkolwiek lub czymkolwiek ona jest…

Postanowiliśmy odetchnąć troszkę i wyjechać w bliskie nam góry…Znaleźliśmy klimatowe miejsce, przepięknie położone, wśród pagórków, otoczone mnóstwem lasów i jezior. Wleń to mała miejscowość niedaleko Jeleniej Góry. Nocowaliśmy w starej stodole zamienionej przez właścicieli Olę i Janusza w oryginalne apartamenty OchAch. Nasza cała rodzinka, czyli my i nasi cudowni chłopcy ( w tym nasz dwumiesięczny maluszek:)) spędziliśmy w nim całe trzy dni. Podczas tych dni zwiedziliśmy okoliczne „atrakcje”. Wychodziliśmy z samego rana, by jak najwiecej korzystać ze świeżego górskiego powietrza i przepięknej pogody. Jak na październik było niesamowicie ciepło:) +20C i pełne słońce:) Po prostu cudownie:) Chodziliśmy, chodziliśmy i chodziliśmy….Zamek Chojnik, Pałac Brunów, Szwajcarka Lwówecka, wodospady, Zapora Pilchowicka… Oczywiście naszego najmłodszego bardzo często musiałam nosić w chuście – wózkiem nie dałoby rady jechać szlakami. Przerwy robiliśmy gdy maluszek zgłodniał:) Powiemy Wam, że my kochamy taki sposób spędzania czasu…na łonie natury, w ciszy, górskim klimacie…i może kiedyś na stałe zaszyjemy się w górskiej chacie, z rozpalonym kominkiem, pachnącej drewnem, okryci kocami będziemy siedzieć przed naszym Imac’iem i składać kolejny nasz teledysk ślubny:) ehhh…..marzenie….:) Marzenia trzeba mieć i trzeba je realizować…więc… Już niedługo:) Każdy dzień naszego pobytu kończyliśmy siedząc razem przy ogromnym drewnianym stole, pijąc kawę Inkę i….malując, a raczej kolorując:) Uwielbiamy to:) Nasi chłopcy również:)

FILMY ŚLUBNE PEPA STUDIO. FILM Z WESELA PEPA STUDIO.

drewniana chata na slubzapora pilchowicemala gasienicapalac brunowPepa studiorodzinka w komplecierodzinne relacje na slubiesynekwakacje rodzinnewodospad przesiekazamek chojnikrelaks na hamakuwieczorny relaks